Kopenhaga – królewsko, robotniczo i naukowo

Kopenhaga to kolejne miasto w Danii do którego nie mogliśmy wjechać ze względu na strefę ekologiczną. Na szczęście znaleźliśmy inne rozwiązanie. W miejscowości Ishøj jest camping, obok campingu jest spokojny zadrzewiony parking oraz miejsce serwisowania kamperów (N 55.613456°, E 12.369018°) – mogliśmy tam zaparkować bez problemu na kilka dni, posiłkując się energią z solara, używając spokojnie łazienki w kamperze – bo zaraz obok mogliśmy nabrać świeżej wody i pozbyć się ścieków. 

Mieliśmy więc rozwiązany problem noclegowy, pozostawała jeszcze kwestia dotarcia do Kopenhagi (15 kilometrów) i zwiedzania. Na szczęście na stacji w Ishøj, w sklepie 7 Eleven można nabyć Copenhagen Card (https://copenhagencard.com/) – kartę która uprawnia do bezpłatnych przejazdów komunikacją w obrębie niemal połowy wyspy oraz bezpłatnych wstępów do różnych muzeów i atrakcji. Kartę można kupić w wielu punktach, można też zamówić przez Internet z dostawą do domu. Cena pozostaje bez zmian. Można ją kupić w wersji na 24, 48, 72 lub 120 godzin. Nam najbardziej pasowała wersja 120. Dzięki temu nie musieliśmy się spieszyć ze zwiedzaniem a dzięki darmowym przejazdom bez problemu poruszaliśmy się pociągami, metrem, autobusami i tramwajami wodnymi. Wszystkie atrakcje opisywane w związku z pobytem w Kopenhadze mieliśmy „za darmo” czyli w cenie karty.

Zwiedzanie rozpoczęsliśmy „królewsko” od wizyty w Rosenborg (http://www.kongernessamling.dk/en/rosenborg/) – można tutaj obejrzeć bogato wyposażone wnętrza w tym unikalne kolekcje porcelany i szkła. Jest też sporo broni i po prostu sprzętów z różnych okresów czasu. Najsłynniejszy jednakże jest skarbiec, w którym przechowywane są klejnoty koronne. Warto także zwrócić uwagę na misternie rzeźbione wyroby z kości słoniowej. Dalej podzieliliśmy się na dwie grupy, z których jedna odwiedziła muzeum medyczne (http://www.museion.ku.dk/) a druga wybrała się odwiedzić kopenhaską syrenkę i obejrzeć zmianę warty w Amalienborgu. Dawał się odczuć skwar i spora ilość turystów, spędziliśmy więc też trochę czasu w cieniu przy placu zabaw. Na drugą połowę dnia postanowiliśmy schować się pod dach i pojechaliśmy metrem do akwarium (http://denblaaplanet.dk). Odwiedzaliśmy już kilka takich miejsc ale muszę uczciwie przyznać że to zrobiło na mnie wielkie wrażenie. Szczególnie ogromny basen (bo ciężko nazwać go akwarium) z rybami oceanicznymi. Podczas karmienia, obsługa pływała po nim w pontonie jak po sporym stawie. 

Kolejny dzień czyli środę rozpoczęliśmy od wizyty w Workers Museum (https://www.arbejdermuseet.dk/en/). Przedstawione są tutaj dzieje od początków ery przemysłowej i stopniowego przenoszenia się ludzi ze wsi do miast, poprzez postępy w walce o prawa pracowników, zmiany technologiczne, aż po dzień dzisiejszy. Dzieci mogą przebrać się w stroje w których chodzili ich rówieśnicy z początku 20 wieku, pobawić się w sklepie i domu urządzonym w stylu tamtych lat. Można też usiąść i wypić zbożową kawę w robotniczej kafejce w stylu lat sześćdziesiątych. 

Tuż obok Workers Museum znajdują się słynne Torvehallerne (https://torvehallernekbh.dk/) – targ ze świeżymi produktami, wędlinami, serami ale też miejsce dla niezliczonych knajpek. Największe wrażenie zrobiły na mnie bogato dekorowane kanapki – wystawa wyglądała bardziej jak w cukierni czy kwiaciarni niż jak „zwykły stragan z kanapkami”. Stąd znowu wyruszyliśmy w dwa miejsca – do Galerii Narodowej (https://www.smk.dk/) oraz do Eksperymentarium (https://www.experimentarium.dk/). 

Eksperymentarium to wspaniałe miejsce dla dzieci. Na trzech piętrach znajduje się cała masa stanowisk na których można eksperymentować do woli. Tematyka jest bardzo szeroka – od wiedzy o człowieku i elementów psychologii, po ścisłe nauki takie jak fizyka czy chemia. Wszystkiego można dotykać i doświadczać na sobie. Jest też zestaw gier w których rodzina może stworzyć drużynę i przechodząc od jednej zabawy do drugiej, wspólnie eksperymentować i testować swoje możliwości. Atrakcji jest tyle, że pół dnia nie wystarczyło nam na obejrzenie wszystkiego a z budynku wyszliśmy dopiero kiedy obsługa już zamykała wystawę. Na zakończenie dnia wybraliśmy się jeszcze na przejażdżkę tramwajem wodnym – w ramach karty kopenhaskiej można odbyć dwie takie, każdą z inną firmą, ale po niemal identycznej trasie.

 

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.