Helsingør i wieczorne Tivoli

Czwartek postanowiliśm zrobić bardziej odpoczynkowy – po dwóch dniach prażenia się na ulicach Kopenhagi, chcieliśmy trochę oddechu. Karta kopenhaska pozwala dojechać naprawdę daleko, więc wybraliśmy się do Helsingør – miasta które słynie z „zamku Hamleta” – my jednak postanowiliśmy pójść zupełnie innymi drogami niż większość turystów. Warto przy okazji wiedzieć że w 2018 roku połączenie kolejowe do Helsingør jest nieczynne – jedzie się zastępczym autobusem, około 40 minut. 

Po przyjeździe do miasta udaliśmy się niemal prosto do Muzeum Morskiego (http://mfs.dk/en/) – jest to nowoczesny budynek wkomponowany w dawny suchy dok tutejszej stoczni. Zdobywa nagrody ze względu na swój design i nowoczesność, BBC ujęło go w liście ośmiu najlepszych nowych muzeów. Jest faktycznie warte odwiedzenia, pokazuje trochę bardziej życie na morzu i wpływ morskiego transportu na historię i gospodarkę, niż opatrzone już w wielu miejscach elementy wyposażenia czy typowe nautykalia. 

W pobliżu znajduje sie też niewielkie muzeum stoczni (w dawncyh stoczniowych budynkach). My odwiedziliśmy także latarniowiec (należy zachować bilety z muzeum morskiego) stojący w tutejszym porcie. Dzieci miały okazję posmakować szorowania pokładu (morską wodą i szczotkami na kijach), poszukać szczurów w maszynowni (na szczęście pluszowych) czy nauczyć się robienia statków z origami. Niestety nie udało nam się wykąpać w morzu – na plaży zalegały sterty gnijących glonów, które skutecznie odstraszyły nas od tej rozrywki. 

Popołudnie spędziliśmy w kamperze a na wieczór pojechaliśmy ponownie do Kopenhagi żeby pozwiedzać ogrody Tivoli (https://www.tivoli.dk/en/). Jest to drugi najstarszy park rozrywki na świecie, w tym roku obchodzi 175 rocznicę otwarcia. Na niewielkiej powierzchni znajduje się tutaj masa atrakcji dla żądnych wrażeń (rollecastery, karuzele, przejażdżki…) oraz jeszcze więcej restauracji i knajpek. Warto zajrzeć tutaj wieczorem, kiedy park jest rozświetlony licznymi lampami a atrakcje nabierają jeszcze bardziej bajkowego charakteru. Do kampera wróciliśmy późną nocą – szkoda nam było opuszczać to bajkowe miejsce.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.