Dzień średniowieczny

W poszukiwaniu tego czego brakowało wczoraj w muzeum Carnavalet, wybraliśmy się dziś na poszukiwania paryskiego średniowiecza. Wycieczkę zaczęliśmy od wyspy Cite i znajdującej się tutaj Sainte-Chapelle – kaplicy zamkowej, jedynej pozostałości po wznoszącym się tutaj dawniej pałacu króla Ludwika IX. Ludwik ufundował tę kaplicę jako miejsce przechowywania swoich najcenniejszych relikwi – fragmentów drzewa krzyża i korony cierniowej Chrystusa. Obecnie, jak większość paryskich obiektów sakralnych jest niemal pozbawiona pierwotnego wystroju, który padł łupem ludu podczas Rewolucji Francuskiej, zachował się jednak jeden z największych na świecie zbiorów witraży (które niemal w całości składają się z oryginalnych elementów). Kaplica jest dwukondygnacyjna – strzeliste witraże można podziwiać na piętrze, natomiast „na parterze” licznie rozgościły się kramy z pamiątkami. Warto też wiedzieć, że kaplica obecnie znajduje się w obrębie Pałacu Sprawiedliwości, co oznacza między innymi że wybierając się tam nie należy posiadać przy sobie ostrych lub niebezpiecznych przedmiotów – zostaną one skonfiskowane przez strażników czuwających przy wejściu do sądu.

Przed wejściem do kaplicy musieliśmy stanąć w niezbyt długiej kolejce (powodowanej głównie kontrolą bezpieczeństwa), kiedy jednak przyszliśmy pod Notre Dame, okazało się że tutaj kolejka zwiedzających czekających na wejście wygląda znacznie okazalej. Na szczęście posuwała się szybko i już za niecałe piętnaście minut byliśmy w środku. Zwiedzanie samej katedry jest darmowe, płaci się za wstęp do skarbca (który ominęliśmy mając na uwadze że wybieramy się do muzeum średniowiecza) oraz za możliwość pokonania setek schodów w drodze tam i z powrotem na katedralne wieże (nie ciągnęło nas tam ani trochę, a dodatkowo długa kolejka nie nastrajała zachęcająco). Wewnątrz znowu (jak na kościół) dość ubogo – nieliczne rzeźby, sprzęty, zadziwiająco sporo ocalałych witraży. Zwiedzanie urozmaicone jest dodatkowymi wystawami reprodukcji i zdjęć, między innymi na temat św. Teresy. Jako czynny kościół, katedra oferuje wiernym codzienne msze święte i miejsca spowiedzi – dyżurują tutaj księża spowiadający w wielu językach. Katedra uniknęła zburzenia podczas Rewolucji Francuskiej jedynie z powodu podanej przez jednego z mieszczan sugestii, że przez to ulegną zniszczeniu sąsiednie budynki. Rewolucjoniści poprzestali wobec tego na zdemontowaniu zadaszenia i przemianowaniu katedry na „Świątynię Rozumu”. Jak się okazuje, plac przed katedrą od 2006 nosi nazwę „Dziedziniec Notre Dame – Plac Jana Pawła II”.

no images were found

Warto wiedzieć, że na tyłach Notre Dame znajduje się ładny i spokojny park z placem zabaw, który posłużył nam za miejsce popasu. Na sąsiedniej wyspie Saint Louis kupiliśmy lody (dzisiaj pogoda była znacznie łaskawsza), w parku zaś zjedliśmy kanapki i rozprostowaliśmy nogi. Dzieci nie były by sobą gdyby nie sprawdziły tutejszych dziecięcych atrakcji – brak umiejętności językowych nie był przeszkodą żeby dopchać się do karuzeli i pokręcić z francuskimi koleżankami – my mieliśmy za to chwilę spokoju na obejrzenie mapy i zaplanowanie dalszej marszruty – właściwie to szukaliśmy jak najkrótszej drogi do kolejnego punktu programu. Przechodząc przez most l’Archeveche mieliśmy okazję przyjrzeć się jak może w niedalejkiej przyszłości wyglądać nasza krakowska Kładka Bernatka – tutaj na poręczach dosłownie nie ma już miejsca na zapinanie dodatkowych kłódek, a kolejne przypinane są po prostu do poprzednich. Widać zakochani przewijają się tutaj całymi tłumami.

Ostatnim „konkretnym” punktem dnia dzisiejszego było zwiedzanie Muzeum Cluny (Muzeum Średniowiecza). Położone na ruinach dawnch rzymskich term i jest największym na świecie muzeum poświęconym sztuce średniowiecza. Można tutaj podziwiać wielkie zbiory sztuki – począwszy od rzeźb w kamieniu czy drewnie, malarstwa zarówno w wersji książkowej jak i obrazów tablicowych, witraże, dzieła sztuki złotniczej i ceramiki. Nie zabrakło też przedmiotów codziennego użytku – mebli, narzędzi a także tarcz, zbroi i broni. Szczególnie ciekawie było oglądnąć znakomicie zachowane miniatury rzeźbione w kości słoniowej – małe ołtarze, sceny pasji, ilustracje do ewangelii, ale też przenośny ołtarz (zawierający relikwię świętego), hiszpańskie ozdobne talerze (służące wyłącznie celom dekoracyjnym) i papieskie pierścienie (z wyglądu i wielkości przypominające raczej przycisk do papieru). Większość zbiorów zachowała się dzięki osobom które przechowały te cenne przedmioty podczas zawieruchy czasów rewolucji.

Powrót do domu okazał się nieco cięższy niż do tej pory – trafiliśmy chyba na porę kiedy wielu paryżan wraca z pracy.  W metrze nie było czuć „wakacyjnych pustek” – zastanawialiśmy się wręcz czy uda nam się wysiąść na właściwej stacji i w związku z tym uzgodniliśmy plany na wypadek rozdzielenia w metrze :)

   

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.