Rowerowe hobby

Ciekawie jest spotkać kogoś kto jest prawdziwie oddany swojej pasji. Miałem dziś okazję zaglądnąć do mojego znajomego, który (poza innymi rzeczami) zajmuje się rowerami. Nie bardzo wiem jak opisać stopień jego zaangażowania w tą działalność – ale niech za przykład posłuży spis pewnych obserwacji: Marek ma wynajęty warsztat w którym miałem okazję obejrzeć kilkanaście sztuk rowerów w różnych stadiach (renowacji, przygotowywania do lakierowania, właśnie rozmontowywanych, właśnie montowanych, niemal gotowych…), motocykl i motorower oraz całą górę części. Ponieważ rozmawialiśmy o rowerze dla mnie, miałem okazję obejrzeć zawartość wielu (choć nie wszystkich) pudeł z częściami – siodełka nowe i używane – mniej lub bardziej sprężynowane, żelowe, z pokryciem sztucznym i takie z naturalnej skóry… Nawet kultowy model Lepper Primus – wielkie i bardzo wygodne, ale pasujące tylko do roweru w odpowiednim stylu. Widziałem błotniki, lampki klasyczne i „robione na klasyczne”, tarcze korbowodów, korby, klamki, kierownice, sztyce, piasty… Widziałem nawet piastę – nieużywaną choć już 40-sto letnią – kupioną z Niemiec specjalnie do jednego z rowerów w renowacji.

Ciekawe że w dwóch rowerach z lat 30-stych ubiegłego wieku (które na oko poleżały trochę u kogoś w garażu lub na strychu) nadal bez oporu, prawdziwie płynnie od delikatnego popchnięcia palcem kręcą się platformy pedałów… I to nie za sprawą przesmarowania – takie po prostu są, nic nie trzeba było z nimi robić… Ponoć takich części teraz już nie robią – w co nie trudno mi uwierzyć patrząc na większość niezbyt trwałego inwentarza który nas otacza. Rozmawialiśmy po kolei o elementach mojego nowego roweru, oglądaliśmy części które mogły by pasować, Marek opowiadał ze znajomością rzeczy i z pasją – aż miło słuchać. Została jeszcze jedna rzecz do zrobienia – miałem przejechać się na jego cruiserze, bo mój rower właśnie do tego rodzaju ma należeć a ja chciałem się upewnić że wiem co robię. Pojechaliśmy więc do garażu, w którym zastałem następne kilka sztuk rowerów, stertę opon i kolejne pudła z częściami – na żaden samochód nie było tutaj miejsca :)

Cruiser a właściwie beach cruiser to rower który charakteryzuje się szerokimi „balonowymi” oponami, wyprostowaną pozycją rowerzysty i prostą choć stylową w konstrukcji ramą. Są ciężkie i pozbawione zbytnich dodatków. Ponieważ ja ostatnio przestałem jeździć terenowo i raczej nie przewiduję wożenia się inaczej niż po asfalcie, chodniku i czasem leśnych dróżkach – myślałem o rowerze miejskim o solidnej konstrukcji i małej awaryjności. Podobają mi się hamulce i biegi w piastach, dobrze jeździ mi się w wyprostowanej pozycji – właściwie nic tylko wybrać „mieszczucha”. Na cruisery trafiłem właśnie przez Marka i okazało się że poza wszystkimi poszukiwanymi przeze mnie cechami są jeszcze jak na mój gust naprawdę ładne i nietuzinkowe. Przejażdżka wiślanymi bulwarami na „Markowym” cruiserze utwierdziła mnie w przekonaniu że to jest właśnie rower którego szukam – prosty, solidny, mam nadzieję że bezawaryjny i dodatkowo – dobrze wyglądający.

 

Może Ci się również spodoba