…Warszawa spacerowo…

Rankiem wita nas piękne słońce – pogoda wymarzona na zaplanowane na dziś spacery. Po śniadaniu wyciągamy hulajnogi z bagażnika i w drogę – do Łazienek. Szkoda że hulajnogi mamy tylko dla dzieci – jednak jest kawałek do przejścia wzdłuż nieco mniej interesujących ulic. Jednak w samych Łazienkach – cisza i spokój, piękne słońce i sporo wiewiórek hasających w pobliżu alejek w poszukiwaniu czegoś do zjedzenia. No i sporo fotografów robiących im zdjęcia. My pniemy się jednak pod górkę i odwiedzamy Chopina – robimy zdjęcia, zajadamy drożdżówki i przyglądamy się grupie skośnookich turystów wyczyniających najróżniejsze wygibasy do zdjęcia z pomnikiem. Przechodzimy powoli w kierunku Pałacu Na Wyspie, na spacer do amfiteatru jednak już nie ma chętnych – są za to amatorzy lodów i gofrów w Nowej Kordegardzie. Tak wzmocnieni wracamy powoli w stronę centrum – po drodze mijając kordony policji i gromady kibiców zmierzających na mecz.

W drodze na Stare Miasto mijamy „nasz” parking – zostawiamy hulajnogi i przy okazji odkrywam że jeden z zawiasów klapy od bagażnika pękł – będzie trzeba się nim zająć po powrocie do domu… Idąc pod górkę ulicą Bednarską wstępujemy na obiad do tamtejszej pierogarni – nie dajcie się zmylić porcjom pierogów – sześć sztuk to tutaj całkiem sporo – są naprawdę duże i dzieci całych sześciu nie są w stanie zjeść a dla dorosłego porcja taka jest w sam raz. W poszukiwaniu czynnej poczty (chcemy kupić znaczki) idziemy w stronę Rynku – mijamy Zamek Królewski, zagłębiamy się w uliczki Starego Miasta. Poczta przy Rynku niestety nie jest czynna, ale za to możemy przywitać się z Syrenką i posłuchać kataryniarza. W cieniu nie jest już tak ciepło jak na słonecznych alejkach Łazienek, idziemy więc dość szybko w kierunku Barbakanu, żeby powygrzewać się ponownie w słońcu idąc Podwalem. Kolejny przystanek robimy przy pomniku Małego Powstańca.

Wracając już w kierunku parkingu zaglądamy jeszcze na dziedziniec Zamku – jest tutaj wyjątkowo pusto i spokojnie (na ulicach miasta już spory tłok), odpoczywamy więc chwilę przed „ostatnią prostą”. Dzięki temu trafiamy w sam raz na początek przedstawienia ulicznego duetu Rympau Duo – para chłopaków ze szkoły cyrkowej rozstawia się nieopodal dzwonnicy kościoła św. Anny i rozpoczyna występ. Ich pokaz to mieszanka żonglerki, ćwiczeń gimnastycznych i humoru – do interakcji wciągają też publiczność i serwują nam naprawdę kapitalne pół godziny zabawy. Aż żal że tak krótko… Żal też trochę wracać już do auta i pakować manatki… Szafki pozamykane, okna zabezpieczone, schodek schowany – możemy ruszać. Ledwo wyjeżdżamy z parkingu i pakujemy się w korek na Alejach Ujazdowskich – Warszawa nie chce nas wypuścić ze swych objęć jeszcze przez niemal godzinę. na szczęście poza miastem na drogach już całkiem spokojnie. Nawijamy kilometry na koła i z każdą minutą jesteśmy naszym domkiem bliżej Domu. Krótki ten wyjazd, ale dzięki niemu już trochę lepiej wiemy co nam się w kamperze sprawdziło a co nie, które szafki będą dobre do trzymania jakich rzeczy i co jeszcze pasowało by zmienić przed wyjazdem na dłuższą trasę.

 

Może Ci się również spodoba