Pałac Betliar i wizyta w Popradzie na zakończenie wakacji

Noc minęła spokojnie – rankiem jedziemy w kierunku Betliar. Góry tutaj też ładne ale nie takie ładne jak Karpaty. Betliar leży niedaleko Słowackiego Raju – obiecujemy sobie kiedyś tu zaglądnąć na spokojnie. Tymczasem parkujemy pod samym pałacem i kupujemy bilety – zwiedzanie odbywa się z przewodnikiem, mamy jeszcze pół godziny które spędzamy chodząc po ogrodzie. W samym pałacu zachowało się niemal wszystko – wyposażenie i kolekcje gromadzone przez jego mieszkańców. Mamy więc galerię osobliwości, sprzęty i meble z różnych okresów, gabinety urządzone tematycznie – arabski, egipski, napoleoński itp itd… Jest też biblioteka dokładnie taka jak na filmach (albo inaczej – jak wyobrażamy sobie starą bibliotekę w dużym domu). Przewodniczka mówi wyłącznie po słowacku ale rozumiemy niemal wszystko. Zwiedzanie trwa około godziny – w sam raz żeby zobaczyć wszystko co interesujące ale zbytnio nie znudzić dzieci.

Kolejny przystanek robimy w Popradzie – jemy obiad i idziemy do tutejszego aquaparku na ostatnie wodne szaleństwa w wakacje. Zwiedzamy niemal wszystkie zjeżdżalnie, zaglądamy do wszystkich basenów – na zewnątrz robi się już zimno i mało przyjemnie – zanosi się na deszcz. Na szczęście bardzo ciepła woda w niektórych zewnętrznych basenach rekompensuje ten chłód i wcale nie chce nam się wychodzić. Jest już trochę późno kiedy ruszamy dalej – prognozy pogody na jutro są niekorzystne więc nie bardzo mamy ochotę zostawać w Tatrach skoro ma padać deszcz. Spodziewamy się też sporego ruchu w niedzielę, więc wygląda na to że nie opłaca nam się dłużej zwlekać – przekraczamy granicę Polski i jedziemy do Krakowa – w końcu teraz dla nas to już jak krótki skok. Wieczorem docieramy do domu – trochę zmęczeni ale szczęśliwi – w końcu w domu :)

Może Ci się również spodoba