Mechelen technicznie i nie tylko

Dziś na pierwszą połowę dnia była zapowiadana dobra pogoda, którą postanowiliśmy wykorzystać na wycieczkę do Mechelen. Znajduje się tam między innymi Technopolis – centrum naukowe dla dzieci, w którym spędziliśmy ponad połowę dnia. Jest już pewną tradycją że odwiedzamy tego typu miejsca na trasie naszych podróży – między innymi w Berlinie, Nemo w Amsterdamie, ogród doświadczeń w Krakowie, wystawa w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie… Technopolis prezentuje się na tym tle bardzo pozytywnie – duża powierzchnia, dużo eksponatów, opisy do eksponatów także w języku angielskim (dotyczy to też programów komputerowych obsługujących gry czy symulacje) – dzieci ciężko było oderwać od niektórych doświadczeń a samą wystawę opuściliśmy raczej ze względu na zmęczenie niż dlatego że już wszystko obejrzeliśmy. Oczywiście, wiele z eksponatów i doświadczeń widzieliśmy już poprzednio, ale byłem też bardzo pozytywnie zaskoczony wieloma nowymi dla mnie pomysłami. Widziałem między innymi struny, naciągnięte na tle czarnego bębna z białymi poprzecznymi pasami. Kiedy bęben był wprawiony w ruch, białe pasy przesuwały się wzdłuż strun „zamrażając” jakby ich ruch – można było zaobserwować ich drgania (wyglądało to jak zdjęcia fali stojącej) – rzecz bardzo ciekawa w obserwacji, niestety niemal nie do uchwycenia aparatem… Wyglądało to prawie dokładnie jak na tym filmie.

Zdarzało nam się też wcześniej widzieć różne modele z kołami zębatymi, ale takiego pomysłu jak tutaj wcześniej nie widziałem – koła zębate są umieszczone na namagnesowanych trzpieniach i można je dowolnie ustawiać na dużej stalowej płaszczyźnie – samemu tworząc ciekawe konfiguracje przełożeń i własnego pomysłu „maszyny”. Technopolis jest też ciekawe ze względu na sporo eksponatów przyrodniczych – gier polegających na dbaniu o kwiaty, uprawie ogrodu, informacji dotyczących naszej zależności od roślin… Pojawia się nawet motyw żywności modyfikowanej genetycznie w ujęciu różnych środowisk związanych z rolnictwem, handlem, nauką czy ochroną przyrody. Centrum ma też dział dedykowany specjalnie dla młodszych odwiedzających (nominalnie dla dzieci do ósmego roku życia) w którym zostały odwzorowane w formie zabawy różne aspekty dorosłego życia. Dzieci mogą tutaj bawić się w dorosłych – mniej polegając na swojej wyobraźni a bardziej używając eksponatów – jest tutaj np. supermarket z towarami, które można wziąć do koszyka i podejść do kasy w której inne dziecko towary zeskanuje (co ciekawe, chłopcy odnajdywali się tutaj głównie w roli osób które ponownie wykładają towary na półki); jest warsztat samochodowy w którym można usiąść za kierownicą prawdziwego samochodu, zatankować go, odkręcić koło, zajrzeć pod maskę albo wręcz pod samochód… Jest bank w którym jedne dzieci „pracują” jako kasjerki a inne ustawiają się w kolejce do kasy; pizzeria w której Tosia przygotowała z (filcowych) składników własną pizzę… Całość uzupełniają pokazy odbywające się w różnych miejscach centrum.

Po tym pełnym atrakcji przedpołudniu, postanowiliśmy zajrzeć jeszcze do centrum miasta – między innymi w celu zakupienia biletów na poniedziałkowy koncert carillonów. Przeszliśmy uliczkami starego miasta, odwiedziliśmy centrum informacji turystycznej i z mapą w ręku udaliśmy się do katedry, żeby zwiedzić ją na spokojnie zanim udamy się tam na wspomniany koncert. Co ciekawe tutaj też spotkaliśmy się z pięknie rzeźbioną amboną (Asia widziała tego typu dzieło także w Leuven a w niedzielę podziwialiśmy podobną w Brukseli) – zaczynają one być dla nas czymś normalnym dla starych belgijskich kościołów :) Oglądaliśmy też piękne witraże i eksponaty zgromadzone na tyłach głównego ołtarza. W Mechelen udało nam się też w końcu trafić na sklep z lodami w którym kolejka nie wymagała świętej cierpliwości. Nasza przechadzka została znacznie skrócona pojawieniem się ciemnych deszczowych chmur – do samochodu wróciliśmy wraz z początkiem deszczu, który towarzyszył nam całą drogę do domu. Na wieczór otrzymaliśmy już wcześniej zaproszenie do odwiedzenia siostry naszego gospodarza, a ponieważ mieliśmy zjawić się o ósmej, dzieci zostały w domu a my sami udaliśmy się z wizytą. Ponoć następne spotkanie ma być wcześniej, tak żebyśmy mogli zjawić się wszyscy :)

 

no images were found

     

Może Ci się również spodoba