a jednak Amsterdam…

W naszych planach na te wakacje zasadniczo Amsterdamu nie było, ale… pogoda grymasi, dziś miało padać (i padało) a pomysły na spędzenie połowy dnia pod dachem trochę nam się skurczyły, więc jednak wybraliśmy się tam gdzie już bywaliśmy i gdzie co do pewnych rzeczy można mieć pewność. Tym razem podzieliliśmy się na dwa zespoły – jeden poszedł zwiedzać otwarte w całości po długim remoncie Rijksmuseum (remont oznaczał także nowości w kolekcji i dodanie sporej ilości treści multimedialnych). Drugi zespół natomiast wylądował w centrum naukowym NEMO – miejscu gdzie na wielu interaktywnych stanowiskach można poznać zasady fizyki, podstawowe i mniej podstawowe elementy biologii, chemii… Słowem – raj dla tych którzy lubią sobie podotykać eksponatów, narobić hałasu, nabałaganić i przy okazji czegoś się dowiedzieć. Oba zespoły spotkały się na przekąsce i spacerze w mieście (okazuje się że sery w Amsterdamie są sporo droższe niż w Alkmaar). W drodze do domu zajrzeliśmy jeszcze do lokalnej IKEI na szwedzkie klopsiki i coś słodkiego :)

Może Ci się również spodoba